Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przyroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przyroda. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 maja 2013

Naczynia połączone - na papierze

Po kąpielowych zabawach w nalewanie i przelewanie wody za pomocą różnych naczyń, chciałam sprawdzić jak dzieci radzą sobie z przełożeniem poznanych zjawisk na zadanie na papierze.

Przygotowałam takie zadanie: mamy tyle wody, ile widać na rysunku (niebieski prostokąt). Nalewamy tę wodę do naczynia (a) - strzałka pokazuje którędy nalewamy. Pokaż (kolorując naczynie), jak będzie wyglądać woda po nalaniu do naczynia.



Adaś z przykładem (a) sobie nie poradził: najpierw pokolorował całe naczynie, po różnych podpowiedziach ograniczył ilość wody w naczyniu do 12 kratek, ale powierzchnia wody bynajmniej nie była pozioma - jakieś schodki mu wyszły ;) Nie był też przekonany do moich tłumaczeń. Nie kontynuowaliśmy już z innymi przykładami.

Wojtek przykład (a) zrobił bez problemu - sam wpadł na to, że ilość wody można policzyć licząc kratki i że w naczyniu powinno być tyle samo. Dostał więc kolejne przykłady: (b) i (c). Poradził sobie bez trudu z U-rurką (zaznaczył jednakowy poziom wody w obu ramionach, zachowując właściwą ilość wody) oraz z krzywymi ściankami (dobrze policzył niepełne kratki by razem było 12 i by poziom wody był poziomy).

Pierwotnie planowałam na tym zakończyć, ale Wojtkowi się spodobało i męczył mnie o dalsze przykłady :) Powstały więc jeszcze kolejne naczynia widoczne na rysunku. Z tych przykładów nieoczywiste okazało się dla Wojtka naczynie (h) i (j). Tutaj trzeba sobie wyobrazić jak woda będzie się nalewać, a nie tylko rysować od dołu do zapełnienia 12 kratek, co Wojtek stosował początkowo. Mieliśmy więc pewną dyskusję :) ale ostatecznie doszliśmy do porozumienia jak będzie wyglądać stan końcowy.

piątek, 19 kwietnia 2013

Zabawy w wannie

W wannie dzieciom niemal zawsze towarzyszą różne kubki, sitka, rurki, strzykawki. Często coś przelewają (lub rozlewają :P).

Kilka dni temu przy okazji kąpieli pokazywałam dzieciom, jak można przelać wodę z jednego kubka do drugiego za pomocą gumowej rurki, budując układ naczyń połączonych. Przelewaliśmy w tę i z powrotem zmieniając położenie kubków względem siebie. Pokazywałam, że warunkiem jest, żeby rurka łącząca kubki była wypełniona wodą - pusta rurka "nie działała".

Dzisiaj w wannie dzieci dostały zadanie sprawdzające, ile zapamiętały z tej zabawy. Nalałam wody do plastikowego pojemnika, postawiłam na brzegu wanny.

- Spróbujcie opróżnić pojemnik nie przechylając go.
- Można kubkiem wylać - zauważył Wojtek.
- Można. A bez kubka?
- Ja wiem. Można rurką, ale pełną wody! - to pomysł Adasia (o to chodziło!).
- Pokażesz nam Adasiu, jak chciałbyś to zrobić?

Adaś poradził sobie znakomicie: nalał wody do rurki tak jak to robiliśmy poprzednio, zatkał palcami oba końce, jeden koniec zanurzył w pojemniku, drugi spuścił do wanny i odetkał. Lało się pięknie ;)

- Dobrze sobie poradziłeś Adasiu!
- Ja mam jeszcze inny pomysł! Może być też pusta rurka!
- Pusta rurka? OK, nalejmy jeszcze raz wodę do pojemnika... pokaż, Wojtek!

Wojtek włożył jeden koniec rurki do pudełka, a drugi... do buzi, i zassał! Najbardziej się zdziwił, gdy oderwał się od rurki, żeby wypluć wodę z buzi - okazało się, że rurka wypełniła się wodą i dalej leci już samo tak jak w wariancie Adasiowym.

- No nieźle to wymyśliłeś!
- Mamo, hehe, mam jeszcze taki głupi pomysł!
- Hmm, głupi? No trudno, pokaż...

Tym razem Wojtek również włożył rurkę jednym końcem do wody w pudełu, a drugim do ust - i zaczął dmuchać ;) Woda miała się wychlapać, ale nie był to zbyt efektywny sposób.

Na koniec dzieci zademonstrowały jeszcze inne pomysły: można strzykawką (Adaś), można wychlapać ręką (Wojtek), można wychlapać sitkiem (Adaś)...

niedziela, 31 marca 2013

Świeczka w słoiku

Wykonaliśmy niedawno doświadczenie, którego celem było pokazanie, że do spalania konieczny jest tlen.

Wykorzystaliśmy: 3 świeczki, mały słoik, duży słoik.


Doświadczenie przeprowadziliśmy wstawiając zapalone świeczki do blachy od ciasta, do której nalaliśmy trochę wody - tak, że świeczki pływały po jej powierzchni. Następnie dwie świeczki zostały przykryte przygotowanymi słoikami.


Okazało się, że świeczka przykryta małym słoikiem niemal od razu gasła.
Świeczka przykryta większym słoikiem paliła się jakiś czas, a potem również gasła.
Świeczka nie przykryta słoikiem paliła się cały czas.


Dzieci odgadły, że do tego, aby świeczka się paliła, konieczne jest powietrze. A dokładniej: tlen.

Próbowaliśmy zaobserwować, jak woda wypełni miejsce w słoiku gdy tlen zostaje spalony.  Do słoików wpływało trochę wody i świeczki (już zgaszone) unosiły się wyżej niż świeczka pływająca swobodnie. Efekt nie był jednak spektakularny, a dodatkowo słoiki "przysysały" się do płaskiego dna tak, że woda wpływała dopiero wtedy, gdy zostały odrobinę uniesione - co wymagało trochę siły (bo całkiem mocno się przysysały) i trochę precyzji (bo podniesione zbyt wysoko - ponad powierzchnię wody - nabierały powietrza, a nie wody). Dzieciom było trudno to wykonać.
Polecam więc do tego doświadczenia jakieś naczynie z nierównym dnem - lub wyszczerbione słoiki ;)

piątek, 22 marca 2013

Sucha gazeta

Domowe eksperymenty, rozpoczęte dzięki konkursowi Świetlik, bardzo się dzieciom spodobały. Domagają się więcej, będziemy więc kontynuować.

Dzisiaj relacja z doświadczenia pokazującego, że pusta szklanka nie jest wcale pusta ;)

Doświadczenie przeprowadziliśmy następująco:

1. Do miski nalaliśmy wody.

2. Do pustej, suchej szklanki włożyliśmy zgniecioną gazetę. Gazetę trzeba upchnąć tak, żeby nie wypadała.

3. Szklankę z gazetą odwróciliśmy do góry nogami i ostrożnie, trzymając pionowo, zanurzyliśmy w wodzie.




 4. Co teraz jest w szklance? Czy gazeta jest mokra? Dzieci były bardzo zdziwione, gdy po ostrożnym wyjęciu szklanki z wody gazeta okazała się całkiem sucha!

5. Ćwiczenie zostało kilka razy powtórzone. Później sprawdziliśmy co się stanie, jeśli delikatnie przechylając szklankę pod wodą wypuścimy trochę powietrza. Wyleciały bąbelki. W końcu gazeta zmokła :)


środa, 13 marca 2013

Świetlik - doświadczenie z lodowiskiem

Wojtek będzie uczestniczyć w szkole w konkursie przyrodniczym Świetlik.
Idea tego konkursu bardzo nam się podoba - w ramach przygotowań dzieci wykonują w domu z rodzicami kilka zadanych doświadczeń wg instrukcji, po czym zapoznają się z komentarzem i sprawdzają rozumienie nowych pojęć.

Jedno z doświadczeń w tegorocznej edycji ma na celu zbadanie zależności siły tarcia od chropowatości powierzchni poprzez obserwację zachowania nakrętki spuszczonej po pochylni na taflę lodu czystą lub posypaną mąką.

Oto nasza realizacja (ok. 2 tygodnie temu):


Tafla lodu została przygotowana przez zamrożenie wody na płaskiej pokrywce od pudełka. Zjeżdżalnię stanowiła deska kuchenna. Oryginalny opis doświadczenia zakładał budowę szkieletu z książek i słoika wypełnionego fasolą, ale uznaliśmy, że z klocków będzie prościej. Klocki umożliwiały też sterowanie nachyleniem zjeżdżalni (wyższa lub niższa wieża podpierająca deskę).



Zjeżdżały: metalowa nakrętka od małego słoika i plastikowa nakrętka od butelki.

Chłopcom zabawa bardzo się spodobała. Na początku zjeżdżalnia była tak stroma, że obie nakrętki dojeżdżały aż do końca lodowej tafli. Wyregulowaliśmy nachylenie tak, by plastikowa nakrętka zatrzymywała się wcześniej.

Kolejny etap doświadczenia polegał na posypaniu lodowiska mąką i sprawdzeniu, jak po takiej zmianie zachowają się spuszczone ze zjeżdżalni przedmioty. Obserwacja: po wjechaniu w mąkę obie nakrętki od razu hamowały. Nie pomogło nawet zwiększenie nachylenia zjeżdżalni.


Po wykonaniu i omówieniu doświadczenia, dziecko powinno rozumieć pojęcia, które wystąpiły w doświadczeniu.

Oto lista pojęć podana przez autorów doświadczenia i wyjaśnienia Wojtka:
nachylenie zjeżdżalniczy jest bardziej stromo czy mniej
chropowatyno taki szorstki
gładkiśliski
taflapowierzchnia
siła grawitacjiże przedmioty spadają na ziemię
tarcieprzed doświadczeniem: tarcie no na przykład marchewki
dzisiaj: Tarcie to jest takie pocieranie jak jest coś chropowatego i wtedy jak coś się porusza to się zatrzymuje. To znaczy zmniejsza prędkość.
Dzisiaj z okazji powrotu zimy ;) pogadaliśmy jeszcze o tym, że co prawda z powodu tarcia prędkość poruszających się przedmiotów się zmniejsza, ale gdyby w ogóle nie było tarcia, to nie moglibyśmy chodzić - na przykład bardzo trudno chodzi się po lodzie, bo jest śliski - jest małe tarcie.